Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pluszaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pluszaki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

W równym rządku


Jozimamowe towarzystwo ostatnio się bardzo rozbestwiło. Opanowało mieszkanie Jozimamy niemal tak samo jak kiedyś zrobiły to niesforne myszy. Żyrafy, słonie, zebry i koniki rozpanoszyły się po wszystkich kątach i zakamarkach i nawet Iguana już miała trochę dosyć ich wszędobylstwa. Prawdopodobnie dlatego, że ostatnio intensywnie trenuje wymyśloną przez siebie dyscyplinę, czyli bieg na przełaj z przedpokoju do salonu i z powrotem. Plątające się pod nogami zwierzaki nie pozwalały jej rozwinąć dostatecznych prędkości i zirytowanej Iguanie zdarzało się obrzucić wrogim spojrzeniem niejedną żyrafę czy słonia.

Jozimama pomyślała, że coś z tym trzeba zrobić, bo przecież lepiej jest, gdy Iguana i reszta ferajny żyją ze sobą w zgodzie. Długo nad tym myślała, przyznaje bez bicia, ale w końcu wpadła na pomysł, co z tym fantem zrobić. Postanowiła, że poustawia cały zwierzyniec jak w sklepie, na półkach. Jak to jednak u Jozimamy bywa, od pomysłu do realizacji czasem długa droga. A w dodatku robienie porządku to naprawdę nie jest mocna strona Jozimamy... Jednak w końcu się udało i tak oto już od dzisiaj możecie oglądać kolorową ferajnę Jozimamy w jej małym, ale własnym sklepiku. Prawda, że ładnie wyglądają poustawiane w takich równych rządkach?


Sklep Jozimamy

Na razie w sklepie znajdziecie żyrafy, koniki, zebry, słonie i termokwiatki. Z czasem na półki u Jozimamy trafią też inne, znane Wam wyroby - w pierwszej kolejności zestawy dla niemowląt i woreczki. Na pewno będą też nowości. Jozimama znowu ma głowę pełną pomysłów i ma nadzieję, że już wkrótce ujrzą one światło dzienne... i oczywiście wylądują w jozimamowym kramiku.

No i nie ma co ukrywać - Jozimama liczy też na to, że gdy już pobuszujecie na jej półkach, to znajdziecie coś dla siebie i Waszych dzieci. Tym bardziej, że na otwarcie sklepu ma dla Was niespodziankę - do 20 kwietnia 2012 r. wszystko w sklepie będzie o 15% tańsze! A poza tym już jutro rusza konkurs z fajnymi nagrodami na stronie na Facebooku - koniecznie obserwujcie Jozimamę, być może uda się wylosować coś ładnego właśnie dla Was!

Tym samym Jozimama obwieszcza, że zmienia się system zakupów - od teraz można kupować to, co jest w sklepiku, a zamawianie przez e-maila odchodzi do lamusa :)

A i jeszcze jedno - być może część z Was zauważyła nowe logo. Jakby ktoś się zastanawiał, skąd taki pomysł - no cóż... Jozimama jest już tak stara, że potrzebowała małego liftingu. I ma nadzieję, że w nowej odsłonie też się Wam spodoba.

wtorek, 14 lutego 2012

Walentynkowe losowanie... na Facebooku


Jakiś walentynkowy nastrój ogarnął Jozimamę i postanowiła zorganizować mały konkurs z tej okazji. Konkurs jest na Facebooku, więc jeśli chcecie wylosować jedną z serduszkowych żyraf lub małe serduszko, które nie wiadomo po co jest (właściwie tak samo jak Walentynki), to Jozimama zaprasza na swoją stronę na Facebooku.


Co zrobić, aby wziąć udział w losowaniu?
Jeśli już z nami jesteś, po prostu poleć stronę Jozimamy innym. Jeśli ktoś z Twoich znajomych ją polubi i na tablicy Jozimamy wspomni o Tobie, weźmiesz udział w losowaniu!
Jeśli jeszcze nie jesteś fanem, kliknij Lubię to!, a jeśli ktoś polecił Ci stronę Jozimamy,  na tablicy napisz jego nazwisko (dzięki temu również on weźmie udział w losowaniu).

Dla ułatwienia wtyczkę do strony znajdziecie obok :)

Co jest do wygrania?
Wśród "nowych" fanów Jozimama rozlosuje 2 żyrafy oraz dwie zawieszki w kształcie serca, czyli łącznie 4 upominki.
Wśród "starych" fanów Jozimama rozlosuje 2 zestawy żyrafa plus serduszko.



Konkurs trwa od momentu ogłoszenia do 15 lutego do godziny 17.00, jest więc jeszcze trochę czasu - do dzieła! Ogłoszenie wyników nastąpi 16 lutego.

A nagrody są takie:
konkurs_blog



wtorek, 20 grudnia 2011

Jozimama - pomocnik Mikołaja


Jakiś czas temu do Jozimamy napisała maila Pani z korporacji:

 Droga Jozimamo! 
 Jest sprawa! Plotka głosi, że w tym roku Mikołaj będzie wyjątkowo zabiegany. Boimy się, że dzieci naszych pracowników mogą przez to nie dostać prezentów! Jozimamo, pomożesz?

 No i co było robić... Jozimama ma dobre serce, więc postanowiła zrobić, co się da. Dało się uszyć niemal 650 zwierzątek, tak by wszystkie dzieci zapracowanych ludzi z korporacji miały się do kogo przytulić w te Święta i po wsze czasy. I dzieciaki już się przytulają do żyraf:


1

oraz takich oto koników:


3


Wszystkie zwierzaki Jozimama zapakowała w torebeczki. Dzięki nim można zabrać takiego przyjaciela wszędzie ze sobą:


6


7


Jozimama ma nadzieję, że dzieciom spodobały się zwierzaki i że przytulaniu nie będzie końca. Bo przecież po to właśnie powstały przytulanki... O tym (będąca w wyjątkowo świątecznym nastroju) Jozimama napisała nawet krótką świąteczną opowieść.
Można ją przeczytać tutaj: PUDŁO PEŁNE MARZEŃ.




8


środa, 16 lutego 2011

Jozimamowe towarzystwo chce robić karierę...


Do Jozimamy przyszła Pani Z Telewizji. Powiedziała — a gdyby tak żyrafy, koty i myszy udzieliły krótkiego wywiadu? Mamy taki program TELESKOP GOSPODARCZY, a tu, jak widzę, niczego sobie gospodarstwo. A nawet hodowla bydła i drobiu.... i całkiem spory inwentarz. Będzie na temat.

 Jozimama zamyśliła się chwilę, podrapała po głowie i z niepewnością rzekła — ale tylko one, tak? Tylko zwierzaki będą gadać? Jozimama nie musi nic mówić?

Bo Jozimama z natury jest nieśmiała i choć może tego nie widać, woli stanąć z boku, a najlepiej schować się tak, by nikt jej nie widział. Dlatego otacza się żyrafami - ich długie szyje bez problemu zasłaniają Jozimamę, która na swych krótkich nóżkach wygląda przy nich jak Danny DeVito obok Anji Rubik.

No to co, wystarczy, że zwierzaki się wypowiedzą? — upewniała się Jozimama. Pani Z Telewizji zaśmiała się i powiedziała, że przyjdzie do Jozimamy z Panem Operatorem, nakręcą materiał o zwierzakach i nawet Jozimama nie zauważy, że byli. — No dobrze —  zdecydowała Jozimama —  to przychodźcie.

Wciąż jednak zestresowana, umówiła się ze swoim zwierzyńcem, że pięknie się ukłonią, powiedzą dzień dobry, przedstawią po kolei i będą grzeczni jak przystało na dobrze ułożone zwierzęta. Gdy jednak tylko całe towarzystwo usłyszało dzwonek do drzwi, rozpętała się wielka awantura, przekrzykiwanie się, kto powinien wystąpić i kto bardziej sobie zasłużył na swoje pięć minut.

Żyrafy zaczęły wyciągać jeszcze bardziej swoje długie szyje, aby lepiej było je widać. Jakby tego było mało, jedna przez drugą przekrzykiwały się, która jako pierwsza powinna zaprezentować swe wdzięki przed kamerą. Widząc to  wszystko i nerwowo poruszając wąsami, koty zwróciły im uwagę, że to trochę niekoleżeńsko. —  Nie będzie kot wąsem łaskotał nas w twarz! —  wykrzyknęła jedna z żyraf. Na to odezwała się jedna z myszy —  a niby dlaczego to wy macie pokazywać się jako pierwsze? —  Że niby te wasze długie szyje są takie wyjątkowe? —  wparowała druga. Pfff —  obruszyła się trzecia —  przecież wiadomo, że nie ma na świecie nic piękniejszego niż mysi ogon!
—  Bydło górą! —  krzyknęła na to  krowa, a w proteście na te słowa kogut postawił bojowo grzebień....

CIIISZAAAA!!! USPOKOIĆ SIĘ NATYCHMIAST!!!!! —  ryknęła (zadziwiając samą siebie) Jozimama —  skoro nie potraficie się dogadać, to nie będzie żadnych wywiadów! Zamiast was, wystąpię ja!

I natychmiast pożałowała swych słów, bo zwinna jak kozica Pani Z Telewizji i rączy niczym koń Pan Operator natychmiast przybiegli do niej, podetknęli pod nos mikrofon i kamerę i wyjścia już nie było. Jozimama musiała coś powiedzieć... Wydukała więc z siebie kilka słów, które można już dziś, o godzinie 18:05, usłyszeć i zobaczyć w poznańskiej TVP, w programie TELESKOP GOSPODARCZY. A potem pewnie też gdzieś w internecie, więc blamaż jest niestety nieunikniony...

Wszystko udokumentował niezawodny jak zawsze Pan FFotograf. Jego również natarczywie oblegało zoologiczne towarzystwo Jozimamy. Pan FFotograf jednak był dzielny niczym superbohater, nie dał się osaczyć i obronił swój drogocenny aparat przed atakami pluszowych oprawców. A nawet zrobił kilka zdjęć. Dzięki temu możecie zobaczyć, jak wyglądał zwierzyniec wyrywający sobie nawzajem mikrofon z łap:


tv02


A tak wyglądała Jozimama, która naprędce przeszukiwała bloga, aby pokazać Panu Operatorowi, że jej zwierzęta tak naprawdę są przemiłymi istotami. Nie jest wcale pewna, czy ta mina może być dowodem na to, że uwierzył....

tv01


A jeśli się zastanawiacie, jak Jozimama postanowiła ukarać krnąbrnych podopiecznych, to zapowiedziała, że wyśle ich gdzieś w świat. Trochę się zasmucili, ale tylko na chwilę, bo zdali sobie sprawę, że tak naprawdę żadna to kara. Jeśli więc ktoś chciałby przygarnąć któregoś z łobuzów zamieszkujących u Jozimamy, to niech śmiało pisze :)



wtorek, 18 stycznia 2011

Koszmarna pomyłka Jozimamy


Jozimamie różne gafy się już zdarzały, ale to czego dopuściła się w zeszły poniedziałek, nie znajduje żadnego wytłumaczenia. Sama nie wie, jak mogła tak okropnie zawinić... Nikt się chyba nie domyślał, że może dojść do tak przykrego w skutkach incydentu. Bo Jozimamie przecież się to nie zdarza. Takie rzeczy przytrafiają się innym, ale nigdy wcześniej nie spotkało to Jozimamy...

Straszny wstyd, ale przyznać się trzeba. Otóż, zupełnie nieoczekiwanie, całkiem wyjątkowo i po raz pierwszy w historii, Jozimama...

ZAPOMNIAŁA!!!

W dodatku zapomniała o kimś, kto jest nie byle kim... Gdy tylko się dowiedział, że Jozimama pominęła go przy przedstawianiu gromadki z Podwodnego Świata, nie tylko poczuł się urażony, zawiedziony i rozczarowany, ale również owładnęła nim tak szaleńcza wściekłość, że Jozimama do dziś ma w głowie wszystkie skierowane w jej stronę obelgi i wyzwiska. Z oczywistych względów Jozimama nie uwierzy więc już nigdy więcej, że ryby głosu nie mają....

W ramach zadośćuczynienia Jozimama postanowiła poświęcić ofierze swego zapominalstwa osobny wpis na blogu. W swojej naiwności myślała, że ten zaszczyt choć trochę go udobrucha. Pomyliła się jednak srodze... Narzekania wcale się nie skończyły i Jozimama jeszcze długo musiała wysłuchiwać utyskiwań na temat swojego braku ogłady i absolutnej ignorancji. - Jak  można było pominąć taką grubą rybę jak on?! No jak?! Przecież to on jest tu gwiazdą, nie te rozcapierzone rozgwiazdki ani samozwańcza królowa Elka, nie wspominając o tym żałosnym Zbychu, który nawet pływać dobrze nie umie, tylko skacze pod wodą niczym żaba. To się po prostu w rybiej głowie nie mieści. To jest skandal i konsekwencje zostaną wobec Jozimamy wyciągnięte, niech sobie Jozimama nie myśli, że to jej ujdzie (tfu!) płazem! 

Jeśli myślicie, że to było wszystko, co miał Jozimamie do powiedzenia Seweryn, grubo się mylicie. Tak rozgadanej ryby, to Jozimama  jeszcze nie widziała. Wy też nie, więc teraz jest niepowtarzalna okazja:

ryba / fish

Seweryn nawijał i nawijał, a rybia gęba mu się nie zamykała... W końcu Jozimama nie wytrzymała i zagroziła, że jeśli nie zamilknie choć na chwilę, to Jozimama, choć lubi zwierzęta, osobiście go uwędzi i rzuci na pożarcie swoim rybożernym koleżankom. A te dla ryb litości nie mają, oj nie...

Seweryn nerwowo poruszył skrzelami i widać było, że ta groźba do niego trafiła. Trochę strapiony, jakby przestraszony, nabrał wody w usta... i czmychnął w podwodne czeluści. Z  tego wszystkiego nawet nie powiedział do widzenia, żadnego cześć na odchodnym nie rzucił ani głupiego pa pa płetwą nie machnął. Nie żeby Jozimama chciała mu coś wypominać, ale to trochę nieładnie zapominać o pożegnaniu...



piątek, 14 stycznia 2011

Jozimama szaleje...


... na Facebooku!

Część z Was pewnie wie, że Jozimama ma tam swój własny, zabawkowy profil. Jozimama lubi być na bieżąco, więc spędza na Facebooku niemal każdą wolną chwilę. Od czasu do czasu chwali się ostatnio uszytymi zabawkami i szuka u innych maskotek, przytulanek i pluszaków. Lubi czytać o fajnych rzeczach dla dzieci. Sprawdza, co wybierają mamy, a czasem nawet dyskutuje z nimi. Bywa, że pokazuje swoje inspiracje... Krótko mówiąc - podgląda innych i sama daje się podglądać. Tak dla zdrowotności. Przynajmniej tak sobie to Jozimama tłumaczy, bo parę osób orzekło, że Jozimamę ogarnęło jakieś facebookowe opętanie. Ale Jozimama uważa, że bez wariatów życie byłoby nudne, więc postanowiła sama nieco zwariować. Kilka dni temu wpadła na pomysł, by oprócz profilu, mieć również na Facebooku stronę. Fachowo (bo po angielsku) zwą to fanpage... Jozimama uważa, że to całkiem fajnie brzmi. A jeszcze fajniej myśli się Jozimamie, że może mieć fanów. FANÓW! Oczyma wyobraźni Jozimama widzi już te tłumy ogarnięte uwielbieniem i czekającą na nią sławę, wywiady, autografy...

Że co? To nie tak działa? Niemożliwe! To po co ten profil? Po co tłum fanów? Po co w ogóle ten Facebook???!!!!

Jozimama trochę się uniosła...Nie tak to miało być. Zabawki Jozimamy miały opanować cały świat! Piłeczki i kostki dla niemowląt miały trafić do domów w każdym zakątku ziemi. Żyrafy, myszki i koty miały się rozprzestrzenić w zawrotnym tempie i zawędrować do wszystkich dziecięcych łóżeczek... A teraz ktoś mówi, że aż tak wspaniały ten Facebook nie jest. Jozimama poczuła się oszukana...

Napisała więc pismo z reklamacją do samego Marka Zuckerberga. Nawet kilka niecenzuralnych słów tam padło, a pretensji, żalów i lamentów było jeszcze więcej. Niestety pismo zwinęła ze stołu, a następnie zżarła Iguana, bo w przypływie złości Jozimama zapomniała o jej obiedzie. Patrząc na żującą celulozę Iguanę, Jozimama nieco ochłonęła. A po krótkim namyśle stwierdziła, że chociaż może rzeczywiście się zagalopowała w swoich marzeniach, to fanpage nie zaszkodzi. Pomyślała też, że będzie to dobra motywacja do tego, by pisać częściej (nawet naiwnie w to uwierzyła)... A tak naprawdę to Jozimama po cichu liczy, że wśród Was znajdą się tacy jak ona szaleńcy, którzy kochają ręcznie robione zabawki dla dzieci, soczyste kolory i wzorzyste tkaniny. I ma nadzieję, że tak po prostu, całkiem bezinteresownie polubicie Zabawki Jozimamy.

Oczywiście Jozimama do niczego nie zmusza. Nawet daje Wam wybór. Proszę bardzo - można polubić stronę:





albo przyłączyć się do jej znajomych:



Jozimama Zabawki


Do niczego Jozimama nie namawia, ależ skąd! Chciała jednak napomknąć, że dobrze jest zrobić jedno i drugie. Tak przynajmniej twierdzą znajomi psychiatrzy. Nawet zalecają. Jozimama się nie zna, ale myśli sobie, że jak lekarze od głowy coś zalecają, to dobrze jest posłuchać... No wiecie, żeby nie zwariować...


poniedziałek, 10 stycznia 2011

Zwierzyniec Jozimamy, część czwarta: PODWODNY ŚWIAT


Było tak:
Strzelające korki szampana i fajerwerki obudziły Jozimamę z zimowego snu. - Jak to, Nowy Rok? Już? Dlaczego? Po co? 

Przez chwilę w głowie Jozimamy zaświtała szalona myśl, by ponownie zapaść w letarg. Iguana zwróciła jej jednak uwagę, że skoro jest Nowy Rok, to wypadałoby coś postanowić. Początkowo Jozimama postanowiła nic nie postanawiać, bo:
a) lubi robić wszystko na opak (a co, nie wolno?!),
b) szuka najprostszych rozwiązań (o ile akurat nie ma nastroju na to, by wszystko skomplikować),
c) po prostu jest leniwa (poza tymi chwilami, kiedy siada przy maszynie).

Ale potem wpadła na znacznie lepszy pomysł. W 2011 roku Jozimama postanowiła się pochwalić.

Bo poprzedni -  2010 rok - był całkiem dobry:
  • Jozimama zachęcona przez Pana FFotografa postanowiła otworzyć tego bloga (choć na namowy, by pisać częściej, była jednak głucha), 
  • usłyszała też całkiem sporo miłych słów na temat wszystkich dziwnych stworzeń, które się tu pojawiły, 
  • coraz więcej dzieci zasypia, trzymając w ramionach żyrafki i kotki od Jozimamy,
  • a Iguana - choć coraz starsza i coraz bardziej przemądrzała i pyskata -  wciąż lubi zabawki uszyte przez Jozimamę...
Lecz oprócz tych wszystkich wspaniałych rzeczy, Jozimamę spotkało jeszcze jedno wyjątkowe wyróżnienie.

JOZIMAMA DOSTAŁA NAGRODĘ!

Właściwie to nie wiadomo, co ją podkusiło, ale gdy przeczytała o konkursie organizowanym przez Muzeum Zabawek w Kielcach, postanowiła spróbować swych sił. 

Szyła, szyła, szyła, szyła i szyła... Potem okazało się, że to co uszyła, nie do końca wyszło, więc pruła, pruła i pruła. A potem znów szyła, szyła i szyła. A gdy już wszystko uszyła, wynik był taki: *

podwodny swiat / aquarium
 * a jeśli chodzi o wyniki konkursu, Jozimama otrzymała drugą nagrodę w kategorii zabawki artystyczne - i choć uważa, że epitet artystyczne jest w jej przypadku mocno na wyrost, to i tak czuje się dumna jak paw.


Uprzedzając wszelkie pytania, Jozimama spieszy z odpowiedzią – oto Podwodny Świat Jozimamy.

Do tej pory nie zanurzała się nigdy w takie głębiny, ale pomyślała  – Co tam, raz się żyje  – wzięła głęboki oddech i zaczęła zwiedzać morską krainę. Spodobało jej się w niej tak bardzo, że postanowiła sprowadzić stamtąd kilkoro nowych przyjaciół. A ponieważ Jozimama ma się za osobę dobrze wychowaną i kulturalną, pozwoli sobie teraz wszystkim Państwu przedstawić tę przemoczoną gromadkę.

Jako pierwsza w podwodnym świecie pojawiła się największa morska celebrytka - rozgwiazda Stefania:
rozgwiazda / starfish

oraz jej młodsza i nieco szczuplejsza siostra Natalia:
rozgwiazda / starfish


Zaraz za tym dziesięcioramiennym duetem podążyły nazacniejsze morskie osobistości.

Absolutna królowa morskich głębin, czyli Jej Wysokość Ela:ryba / fish

Niech nie zwiodą Was jej niewielkie gabaryty - rządzi podwodnym światem twardą płetwą i żadne morskie stworzenie nie jest w stanie się jej sprzeciwić.

Na jej dworze stale przebywa nieco zmanierowana, ale całkiem sympatyczna Wiktoria:
ryba / fish

oraz jej nie mniej sympatyczny mąż, Dawid:
ryba / fish


W morskich głębinach furorę robi też Zuzanna:
ryba / fish

Choć trochę piegowata, zawróciła już w głowie niejednemu samcowi. Najbardziej o drżenie małego rybiego serca przyprawia pewnego zakompleksionego i nieśmiałego Leona:

ryba / fish

Przypatruje się temu z oddali i kibicuje Leonowi życzliwy  mu morski konik Zbigniew (który wie, jak boli złamane serce, odkąd jego końskim zalotom oparła się młodsza z sióstr rozgwiazd, Natalia):
konik morski / sea horse


Z kolei do Zbigniewa po cichu - lecz całą mocą skrzel -  wzdycha obdarzona smukłym ciałem Michalina:
ryba / fish

Ponad tym wszystkim jest - nie bez powodu okrzyknięty morskim narcyzem - Maurycy, który największym uczuciem darzy swoje różowe płetwy:
ryba / fish


*   *   *

I pomimo wszystko, cała gromadka żyje razem całkiem zgodnie:
podwodny swiat / aquarium

 Pływają obok siebie, nie wadząc sobie nawzajem. I choć głosu nie mają, jakoś się dogadują.

I właśnie tego - pełnego zrozumienia dla wszystkich - w Nowym Roku życzy Wam Jozimama!


środa, 25 sierpnia 2010

Zwierzyniec Jozimamy, część trzecia: MYSZY HARCUJĄ


Ta nuda to był oczywiście żart Jozimamy. Prześmieszny, czyż nie? Tak naprawdę, Jozimama miała pełne ręce roboty. Najpierw pojechała na urlop. Już tylko to oznacza ogromne zamieszanie, bałagan i ogólny harmider (to ostatnie to przede wszystkim zasługa Iguany). Ale gdyby chodziło tylko o urlop, Jozimama jakoś by się z tym wszystkim uporała, napisała porządnego posta na blogu i nie musiałaby wysłuchiwać z każdej strony: dlaczego nic nie napisałaś? a kiedy coś będzie? znowu cisza, czyżbyś już straciła wenę?... Niestety to, co ukazało się oczom Jozimamy po powrocie z urlopu, było istną klęską żywiołową. Jozimama nie mogła poznać własnego domu. Sporo czasu musiało upłynąć, zanim doprowadziła go do względnego ładu...

A wszystko za sprawą małych myszy, które pod nieobecność Jozimamy zalęgły się i opanowały cały apartament. I nawet kociarnia Jozimamy, która miała pozostać na straży, nie dała rady. Na gryzonie po prostu nie ma sposobu — gdy tylko znajdą sobie jakiś cel, idą do niego, taranując wszystko, co napotkają po drodze. A myszy, które postanowiły zamieszkać u Jozimamy, okazały się bardzo rozrywkowymi osobnikami i postanowiły trochę zaszaleć. Tknięta dziwnym przeczuciem Jozimama przed wyjazdem włączyła monitoring w swojej rezydencji i dzięki temu mogła po powrocie zobaczyć przynajmniej część wyczynów swoich nowych sublokatorów. 

A uwierzcie, że jest co oglądać:







Co było dalej, Jozimama może się tylko domyślać. Jedno wie na pewno — działo się! Opróżniona ze wszystkiego lodówka, pogryzione meble i porwane w strzępy książki, zerwane firanki, pobite kieliszki i talerze świadczyły o tym, że te niepozorne myszki nie próżnowały. Oczywiście po powrocie Jozimamy, przepadły jak kamień w wodę. Pozostał tylko wszechobecny bałagan...

Cóż było robić, Jozimama zakasała rękawy i wzięła się za sprzątanie, klnąc pod nosem i obiecując sobie, że kolejną rzeczą, jaką uszyje, będzie... pułapka na myszy.


myszki_razem

fot.: Piotr Folkman


środa, 28 lipca 2010

Zwierzyniec Jozimamy, część druga: KOCIARNIA


Pogoda pod psem, więc według wszelkich zasad logiki Jozimamy, napisać trzeba o kotach.

Jozimama o kotach wie niewiele — poza tym, że przewrotne z nich zwierzęta i że chadzają własnymi drogami. Pewnie właśnie dlatego Iguana tak je uwielbia. Trzeba jednak otwarcie przyznać, że dla niej właściwie wszystko, co ma sierść i 4 nogi, jest kotem. "Tote, tote!" woła, widząc psa, kozę i konia :) Rozmiar nieistotny, dla Iguany świat zwierząt na razie składa się tylko z kotów.

Pewnego dnia w pokoju Iguany pojawiły się małe kociaki. Takie jak te:
koty_trzy
fot.: Piotr Folkman

Początkowo Iguana podchodziła do nich nieco nieufnie. Dziwaczne koty wywołały burzę pytań, bo nie dość, że nie do końca jak koty wyglądały (gdzie są nogi?), to w dodatku miały zamknięte oczy (dlaczego ciągle śpią?). Jakby tego było mało, umaszczenie sierści też jakieś dziwne (dlaczego czerwony? dlaczego pomarańczowy? dlaczego żółty i w paski? a do czego te kropki? a co to jest to zielone na ogonie?)... Po krótkiej chwili zawahania, Iguana obdarzyła jednak nowych domowników wszystkimi uczuciami, jakie nosiła w swoim małym iguańskim serduszku — od wielkiej miłości przejawianej przytulaniem, całowaniem i wzajemnym lizaniem, poprzez zniecierpliwienie wyrażane całkowitą obojętnością, po dziką złość okazywaną ciągnięciem za ogon i rzucaniem o ścianę. Koty są jednak wyjątkowo cierpliwe i dzielnie znoszą czułości, fochy i humory Iguany. Zadomowiły się do tego stopnia, że zaczęły się rozmnażać. Jozimama bardzo przeprasza wszystkich, którzy mogą poczuć się urażeni tym faktem, ale naprawdę nie ma wpływu na życie intymne kotów. Jest zupełnie bezsilna wobec kocich instynktów i ma już w domu całkiem pokaźną kociarnię:

koty_wszystkie
fot.: Piotr Folkman


Zaczyna jej już trochę brakować miejsca. Pomyślała więc (z bólem serca i nie bez łez), by kotkom znaleźć nowy dom. Dlatego ogłasza ogólnopolską akcję ADOPTUJ ŚPIĄCEGO KOTKA.

Przyjaciela na dobre i na złe szukają:


Rudzielec
rudzielec
 fot.: Piotr Folkman

Słonecznikslonecznik
 fot.: Piotr Folkman

Keczup
keczup
fot.: Piotr Folkman

Jozimama nie wie, czy korzystają z kuwety, czy mają szczepienia i są odrobaczone, ale może za to zapewnić, że świetnie mruczą na dobranoc kołysanki. Mają też śmieszne, zakręcone ogonki i bardzo lubią małe dzieci.


Chcesz adoptować kotka? Napisz: jozimama@gmail.com
Jozimama za straty moralne wynikające z rozłąki pobiera opłatę 35 zł (+ wysyłka).

sobota, 15 maja 2010

Jozimama przedstawia: CHRUM


Ponieważ Jozimama jest od pewnego czasu w nastroju sentymentalnym, musi też wspomnieć o tym jegomościu.
Proszę Państwa, oto Chrum:

Chrum
fot.: Piotr Folkman        

Kiedy przyszedł na świat, był tylko bezimiennym, zezowatym potworem z krzywymi zębami i fatalną fryzurą. Był trochę straszny i trochę śmieszny. Taki właśnie miał być. Jozimama miała bowiem swój ukryty plan, kiedy postanowiła stworzyć tę dziwaczną kreaturę. Nie, nie chciała straszyć nim dzieci... Jozimama ma bowiem na tyle oleju w głowie, by wiedzieć, że dzieci straszyć nie trzeba, bo w ich świecie jest wystarczająco dużo dziecięcych strachów. Potwór przeznaczony był dla kogoś, kto od dłuższego już czasu należy do świata dorosłych. Na szczęście ten niemiły fakt nie przeszkadza mu mieć w sobie coś z dziecka...

Najważniejsze w tej historii jest jednak to, że — choć odrobinę przerażający — potwór wcale nie był do straszenia. Był do oswajania.

Dlatego właśnie trafił do Pana FFotografa. To on miał się zająć potworem. Zadanie przyjął z pewnym niedowierzaniem... Jak to oswoić? Od zawsze uciekał przed potworami, które go nawiedzały. A teraz miał się z jednym z nich zaprzyjaźnić? Jak?

— Oswajanie najlepiej zacząć od imienia — podpowiedziała Jozimama i zostawiła ich samych.

Pan FFotograf chcąc nie chcąc zabrał stwora do domu. Zaczął się zastanawiać nad imieniem. Zmarszczył nos, podrapał się po głowie, pomacał po brzuchu... i nic nie przychodziło mu do głowy. Zrezygnowany wymamrotał:
— Chrum...

A potwór aż podskoczył z radości. Miał już imię! Jeszcze bardziej wyszczerzył swoje krzywe zęby, rozejrzał się po domu Pana FFotografa i postanowił znaleźć jakiś kąt dla siebie.

— Może tu? — pomyślał i podreptał na półkę z książkami.

Chrum
fot.: Piotr Folkman                                                   
                             
— O nie, kolego — powiedział Pan FFotograf. — To kiepski pomysł. Oswajanie oswajaniem, ale nie możesz tak tu sterczeć na widoku.

Chrum spojrzał na niego z wyrzutem, a w środkowym oku zakręciła się łza... Choć Pana FFotografa nawet ujął ten widok, obstawał przy swoim. Postanowił jednak użyć racjonalnych argumentów i przypadkiem stworzonego imienia — No Chrum, nie bądź potworem... Zrozum, tu się kręcą ludzie, a czasem też inne zwierzęta. Lepiej będzie, jak się jednak gdzieś schowasz.

Chrum pomyślał chwilę. Potem jeszcze chwilę. I jeszcze dwie. — Wiem! — wykrzyknął — Lepiej będzie, jak się jednak gdzieś schowam

No i się schował:

Chrum
fot.: Piotr Folkman        

— Chrum, widzę, że niezły z Ciebie cwaniak — powiedział Pan FFotograf. — Musimy pogadać.

Chrum zszedł więc z regału z książkami, usiadł obok Pana FFotografa na kanapie i zaczęli gadać.

Gadają tak do dziś. Chrum okazał się bowiem łatwo oswajalnym potworem. Pan FFotograf nawet nie zauważył, kiedy przestał się go bać. Podobno jest na dobrej drodze, by pokonać i inne lęki. Jozimama jest pewna, że razem z Chrumem dadzą radę wszystkiemu.

* * *

Chrum
fot.: Piotr Folkman        


PS: Chrum zamieszkał w szufladzie pośród T-shirtów Pana FFotografa. Jozimamie zdradził, że ładnie pachną i są miłe w dotyku. Wygląda na szczęśliwego, prawda?

poniedziałek, 10 maja 2010

Jak to się zaczęło?


Zaczęło się całkiem zwyczajnie.

Iguana się nudziła. Zjadła już pół gazety, skradzionej cichaczem Jozimamie, obejrzała wszystkie koty zalegąjące w kątach (można podejrzewać, że kilka również skonsumowała, bo jak powszechnie wiadomo, Iguany żrą wszystko), wylizała do czysta parkiet,  a swój kciuk wyssała niemal do kości. Przyczołgała się do równie znudzonej Jozimamy, trąciła ją nosem w nogę i popatrzyła na nią znacząco:
— No zrób coś! Nudzi mi się, nie widzisz? — zdawały się mówić jej błyszczące, brązowe oczka.

Jozimama w swojej naiwności myślała, że pójdzie łatwo. Włączyła telewizor i nastawiła kanał z kreskówkami dla dzieci. Iguana prychnęła ze złością i pociągnęła mocno za nogawkę swojej leniwej matki.
— Myślisz, że tym mnie zadowolisz? No proszę Cię, chyba nie sądzisz, że uda Ci się tak łatwo mnie spławić — wygaworzyła po swojemu i na znak protestu obśliniła soczyście stopę Jozimamy. By spotęgować efekt wykrzywiła buzię w podkówkę i wydobyła z gardła tyle decybeli, ile tylko mogła. A mogła naprawdę dużo.

— No dobra — pomyślała Jozimama — chyba nie da się dzisiaj przechytrzyć tej spryciary. Trzeba się jednak trochę wysilić... Co by tu....

Rozejrzała się po pokoju. Wzrok padł na zapomnianą i przykurzoną maszynę do szycia. Jozimama doznała olśnienia, co jest faktem godnym odnotowania, bo zdarza się nieczęsto. Najpierw z pomocą wujka Gugla Jozimama odszukała potrzebne źródło, a potem w zakamarkach swojej szafy znalazła niepotrzebne ubrania, które można było przerobić na coś godnego uwagi jej wymagającej córki. Usiadła do maszyny i po jakimś czasie oczom Iguany ukazał się taki widok:
kogut_blog

— Kogut!!!! — zapiszczała Iguana i czym prędzej ugryzła go w grzebień. Gdy okazało się, że koguta można też turlać po ziemi, rzucać niczym piłką w górę, a nawet wykorzystać jako poduszkę, jej radość nie miała końca. Kogut okazał się najlepszym przyjacielem Iguany...

Zachęcona Jozimama usiadła ponownie do maszyny. Wkrótce do Iguany i koguta dołączyła krowa.
krowa_blog

Kogut i krowa do dzisiaj są częstymi towarzyszami zabaw Iguany. Choć panna już nieco podrosła i zmieniła sposób poruszania się z poziomego na pionowy, cała ferajna nadal trzyma się razem. Kogut jest świetnym kumplem, któremu można powierzyć swoje tajemnice, a z krową można poplotkować o wszystkim. Fajnie, nie?
Iga02
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...