poniedziałek, 30 maja 2011

Na Dzień Dziecka - KONKURS!!!



Twoje dziecko ma zabawkę Jozimamy? Chcesz kolejną? Możesz ją wygrać w konkursie. Wystarczy, że polubisz stronę Jozimamy na Facebooku i zrobisz swojemu maluchowi zdjęcie z zabawką Jozimamy, a następnie umieścisz je na tablicy Jozimamy.

A jeśli Twój brzdąc jeszcze nie ma nic od Jozimamy, przekonaj ją zdjęciem, że bardzo chcecie otrzymać prezent od niej!

Specjalna komisja powołana przez Jozimamę oceni wszystkie zdjęcia i wybierze najciekawsze - autor otrzyma zabawkę edukacyjną - zestaw 5 rybek z wędką (sprytnie schowane przez Jozimamę magnesiki pozwalają łowić rybki nawet najmłodszym wędkarzom).

A oto nagroda:rybki_2


Zdjęcia można umieszczać na stronie do 3 czerwca. Wyniki ogłosimy 6 czerwca na Facebooku.
Czekamy na Wasze fotografie z niecierpliwością!



wtorek, 17 maja 2011

Etno, eko czy edu?


Jozimama spieszy donieść, że wcale nie próżnuje... Choć może wielu sądzi, że skoro tutaj niewiele się dzieje, to Jozimama po prostu sobie leży i ładnie pachnie, albo - wprost przeciwnie - zbija bąki... Nic z tych rzeczy, Jozimama jak zawsze ciężko pracuje i rąk jej nie starcza ani czasu, aby skrobnąć choć kilka słów.

A to dlatego, że Jozimama postanowiła już po raz drugi odwiedzić stolicę i zabrać ze sobą swoją barwną ferajnę. Jeśli więc macie trochę wolnego czasu w niedzielę 22 maja i chcecie z bliska obejrzeć żyrafy, kontrastowe zabawki dla niemowląt, kolorowe piłki - wpadnijcie do Muzeum Etnograficznego w Warszawie na Etnokolekcję 2011 - Targi Zabawek Etno, Eko i Edu. Co prawda Jozimama nie ma pojęcia, do której kategorii się zalicza, ale może ktoś mądry ją odwiedzi i pomoże znaleźć odpowiedź na to nurtujące jej niewielki móżdżek pytanie.

To co, wpadnie ktoś, aby oświecić Jozimamę?


Etnokolekcja 2011



PS: Jozimama przygotowuje też kilka nowości specjalnie na tę okazję. Ale to na razie tajemnica... Kto ciekaw, niech przybywa!


sobota, 23 kwietnia 2011

czwartek, 24 lutego 2011

Energetyczna Jozimama


Dobra dusza zgłosiła Jozimamę do Miejsca Dobrej Energii. Jak wiadomo, energii Jozimama ma sporo, ale zwierzęca gromadka, jaką na co dzień musi się zajmować, energooszczędna nie jest... Więc Jozimama potrzebuje więc więcej i więcej. W dodatku - choć to na razie jeszcze tajemnica - Jozimama musi mieć wkrótce ogromne stado żyraf, kotów i myszy. Energia w każdej formie jest więc bardzo wskazana!

Dlatego - skoro ktoś był tak życzliwy, że to zasugerował - Jozimama postanowiła zdobyć wyróżnienie MAX DOBREJ ENERGII, aby każdego dnia móc doładować swoje bateryjki i z jeszcze większym zapałem pracować nad powiększeniem swojego zwierzyńca.

Tylko brakuje jej kilku, to znaczy kilkudziesięciu... no dobrze... kilkuset głosów. Ale to przecież pestka... Wystarczy zajrzeć do Miejsca Dobrej Energii i kliknąć ten śliczny zieloniutki przycisk ODDAJ GŁOS. Prawda, że to świetna zabawa? Jozimama ma dobrą wiadomość - każdy może głosować raz dziennie. A zatem:

Dzielcie się dobrą energią każdego dnia! Jozimama obiecuje, że spożytkuje ją odpowiednio...


mde

środa, 16 lutego 2011

Jozimamowe towarzystwo chce robić karierę...


Do Jozimamy przyszła Pani Z Telewizji. Powiedziała — a gdyby tak żyrafy, koty i myszy udzieliły krótkiego wywiadu? Mamy taki program TELESKOP GOSPODARCZY, a tu, jak widzę, niczego sobie gospodarstwo. A nawet hodowla bydła i drobiu.... i całkiem spory inwentarz. Będzie na temat.

 Jozimama zamyśliła się chwilę, podrapała po głowie i z niepewnością rzekła — ale tylko one, tak? Tylko zwierzaki będą gadać? Jozimama nie musi nic mówić?

Bo Jozimama z natury jest nieśmiała i choć może tego nie widać, woli stanąć z boku, a najlepiej schować się tak, by nikt jej nie widział. Dlatego otacza się żyrafami - ich długie szyje bez problemu zasłaniają Jozimamę, która na swych krótkich nóżkach wygląda przy nich jak Danny DeVito obok Anji Rubik.

No to co, wystarczy, że zwierzaki się wypowiedzą? — upewniała się Jozimama. Pani Z Telewizji zaśmiała się i powiedziała, że przyjdzie do Jozimamy z Panem Operatorem, nakręcą materiał o zwierzakach i nawet Jozimama nie zauważy, że byli. — No dobrze —  zdecydowała Jozimama —  to przychodźcie.

Wciąż jednak zestresowana, umówiła się ze swoim zwierzyńcem, że pięknie się ukłonią, powiedzą dzień dobry, przedstawią po kolei i będą grzeczni jak przystało na dobrze ułożone zwierzęta. Gdy jednak tylko całe towarzystwo usłyszało dzwonek do drzwi, rozpętała się wielka awantura, przekrzykiwanie się, kto powinien wystąpić i kto bardziej sobie zasłużył na swoje pięć minut.

Żyrafy zaczęły wyciągać jeszcze bardziej swoje długie szyje, aby lepiej było je widać. Jakby tego było mało, jedna przez drugą przekrzykiwały się, która jako pierwsza powinna zaprezentować swe wdzięki przed kamerą. Widząc to  wszystko i nerwowo poruszając wąsami, koty zwróciły im uwagę, że to trochę niekoleżeńsko. —  Nie będzie kot wąsem łaskotał nas w twarz! —  wykrzyknęła jedna z żyraf. Na to odezwała się jedna z myszy —  a niby dlaczego to wy macie pokazywać się jako pierwsze? —  Że niby te wasze długie szyje są takie wyjątkowe? —  wparowała druga. Pfff —  obruszyła się trzecia —  przecież wiadomo, że nie ma na świecie nic piękniejszego niż mysi ogon!
—  Bydło górą! —  krzyknęła na to  krowa, a w proteście na te słowa kogut postawił bojowo grzebień....

CIIISZAAAA!!! USPOKOIĆ SIĘ NATYCHMIAST!!!!! —  ryknęła (zadziwiając samą siebie) Jozimama —  skoro nie potraficie się dogadać, to nie będzie żadnych wywiadów! Zamiast was, wystąpię ja!

I natychmiast pożałowała swych słów, bo zwinna jak kozica Pani Z Telewizji i rączy niczym koń Pan Operator natychmiast przybiegli do niej, podetknęli pod nos mikrofon i kamerę i wyjścia już nie było. Jozimama musiała coś powiedzieć... Wydukała więc z siebie kilka słów, które można już dziś, o godzinie 18:05, usłyszeć i zobaczyć w poznańskiej TVP, w programie TELESKOP GOSPODARCZY. A potem pewnie też gdzieś w internecie, więc blamaż jest niestety nieunikniony...

Wszystko udokumentował niezawodny jak zawsze Pan FFotograf. Jego również natarczywie oblegało zoologiczne towarzystwo Jozimamy. Pan FFotograf jednak był dzielny niczym superbohater, nie dał się osaczyć i obronił swój drogocenny aparat przed atakami pluszowych oprawców. A nawet zrobił kilka zdjęć. Dzięki temu możecie zobaczyć, jak wyglądał zwierzyniec wyrywający sobie nawzajem mikrofon z łap:


tv02


A tak wyglądała Jozimama, która naprędce przeszukiwała bloga, aby pokazać Panu Operatorowi, że jej zwierzęta tak naprawdę są przemiłymi istotami. Nie jest wcale pewna, czy ta mina może być dowodem na to, że uwierzył....

tv01


A jeśli się zastanawiacie, jak Jozimama postanowiła ukarać krnąbrnych podopiecznych, to zapowiedziała, że wyśle ich gdzieś w świat. Trochę się zasmucili, ale tylko na chwilę, bo zdali sobie sprawę, że tak naprawdę żadna to kara. Jeśli więc ktoś chciałby przygarnąć któregoś z łobuzów zamieszkujących u Jozimamy, to niech śmiało pisze :)



wtorek, 18 stycznia 2011

Koszmarna pomyłka Jozimamy


Jozimamie różne gafy się już zdarzały, ale to czego dopuściła się w zeszły poniedziałek, nie znajduje żadnego wytłumaczenia. Sama nie wie, jak mogła tak okropnie zawinić... Nikt się chyba nie domyślał, że może dojść do tak przykrego w skutkach incydentu. Bo Jozimamie przecież się to nie zdarza. Takie rzeczy przytrafiają się innym, ale nigdy wcześniej nie spotkało to Jozimamy...

Straszny wstyd, ale przyznać się trzeba. Otóż, zupełnie nieoczekiwanie, całkiem wyjątkowo i po raz pierwszy w historii, Jozimama...

ZAPOMNIAŁA!!!

W dodatku zapomniała o kimś, kto jest nie byle kim... Gdy tylko się dowiedział, że Jozimama pominęła go przy przedstawianiu gromadki z Podwodnego Świata, nie tylko poczuł się urażony, zawiedziony i rozczarowany, ale również owładnęła nim tak szaleńcza wściekłość, że Jozimama do dziś ma w głowie wszystkie skierowane w jej stronę obelgi i wyzwiska. Z oczywistych względów Jozimama nie uwierzy więc już nigdy więcej, że ryby głosu nie mają....

W ramach zadośćuczynienia Jozimama postanowiła poświęcić ofierze swego zapominalstwa osobny wpis na blogu. W swojej naiwności myślała, że ten zaszczyt choć trochę go udobrucha. Pomyliła się jednak srodze... Narzekania wcale się nie skończyły i Jozimama jeszcze długo musiała wysłuchiwać utyskiwań na temat swojego braku ogłady i absolutnej ignorancji. - Jak  można było pominąć taką grubą rybę jak on?! No jak?! Przecież to on jest tu gwiazdą, nie te rozcapierzone rozgwiazdki ani samozwańcza królowa Elka, nie wspominając o tym żałosnym Zbychu, który nawet pływać dobrze nie umie, tylko skacze pod wodą niczym żaba. To się po prostu w rybiej głowie nie mieści. To jest skandal i konsekwencje zostaną wobec Jozimamy wyciągnięte, niech sobie Jozimama nie myśli, że to jej ujdzie (tfu!) płazem! 

Jeśli myślicie, że to było wszystko, co miał Jozimamie do powiedzenia Seweryn, grubo się mylicie. Tak rozgadanej ryby, to Jozimama  jeszcze nie widziała. Wy też nie, więc teraz jest niepowtarzalna okazja:

ryba / fish

Seweryn nawijał i nawijał, a rybia gęba mu się nie zamykała... W końcu Jozimama nie wytrzymała i zagroziła, że jeśli nie zamilknie choć na chwilę, to Jozimama, choć lubi zwierzęta, osobiście go uwędzi i rzuci na pożarcie swoim rybożernym koleżankom. A te dla ryb litości nie mają, oj nie...

Seweryn nerwowo poruszył skrzelami i widać było, że ta groźba do niego trafiła. Trochę strapiony, jakby przestraszony, nabrał wody w usta... i czmychnął w podwodne czeluści. Z  tego wszystkiego nawet nie powiedział do widzenia, żadnego cześć na odchodnym nie rzucił ani głupiego pa pa płetwą nie machnął. Nie żeby Jozimama chciała mu coś wypominać, ale to trochę nieładnie zapominać o pożegnaniu...



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...