poniedziałek, 10 maja 2010

Jak to się zaczęło?


Zaczęło się całkiem zwyczajnie.

Iguana się nudziła. Zjadła już pół gazety, skradzionej cichaczem Jozimamie, obejrzała wszystkie koty zalegąjące w kątach (można podejrzewać, że kilka również skonsumowała, bo jak powszechnie wiadomo, Iguany żrą wszystko), wylizała do czysta parkiet,  a swój kciuk wyssała niemal do kości. Przyczołgała się do równie znudzonej Jozimamy, trąciła ją nosem w nogę i popatrzyła na nią znacząco:
— No zrób coś! Nudzi mi się, nie widzisz? — zdawały się mówić jej błyszczące, brązowe oczka.

Jozimama w swojej naiwności myślała, że pójdzie łatwo. Włączyła telewizor i nastawiła kanał z kreskówkami dla dzieci. Iguana prychnęła ze złością i pociągnęła mocno za nogawkę swojej leniwej matki.
— Myślisz, że tym mnie zadowolisz? No proszę Cię, chyba nie sądzisz, że uda Ci się tak łatwo mnie spławić — wygaworzyła po swojemu i na znak protestu obśliniła soczyście stopę Jozimamy. By spotęgować efekt wykrzywiła buzię w podkówkę i wydobyła z gardła tyle decybeli, ile tylko mogła. A mogła naprawdę dużo.

— No dobra — pomyślała Jozimama — chyba nie da się dzisiaj przechytrzyć tej spryciary. Trzeba się jednak trochę wysilić... Co by tu....

Rozejrzała się po pokoju. Wzrok padł na zapomnianą i przykurzoną maszynę do szycia. Jozimama doznała olśnienia, co jest faktem godnym odnotowania, bo zdarza się nieczęsto. Najpierw z pomocą wujka Gugla Jozimama odszukała potrzebne źródło, a potem w zakamarkach swojej szafy znalazła niepotrzebne ubrania, które można było przerobić na coś godnego uwagi jej wymagającej córki. Usiadła do maszyny i po jakimś czasie oczom Iguany ukazał się taki widok:
kogut_blog

— Kogut!!!! — zapiszczała Iguana i czym prędzej ugryzła go w grzebień. Gdy okazało się, że koguta można też turlać po ziemi, rzucać niczym piłką w górę, a nawet wykorzystać jako poduszkę, jej radość nie miała końca. Kogut okazał się najlepszym przyjacielem Iguany...

Zachęcona Jozimama usiadła ponownie do maszyny. Wkrótce do Iguany i koguta dołączyła krowa.
krowa_blog

Kogut i krowa do dzisiaj są częstymi towarzyszami zabaw Iguany. Choć panna już nieco podrosła i zmieniła sposób poruszania się z poziomego na pionowy, cała ferajna nadal trzyma się razem. Kogut jest świetnym kumplem, któremu można powierzyć swoje tajemnice, a z krową można poplotkować o wszystkim. Fajnie, nie?
Iga02

niedziela, 9 maja 2010

Przedstawiamy się...

 
fot. Darek Sienkiewicz     

Oto my.

pierwsza od lewej:
Jozimama — nie do końca poważna i nie zawsze odpowiedzialna mama, która pozwala swojemu dziecku na to, by było dzieckiem, czyli: żeby rozrabiało, brudziło, psuło co się da, jadło z podłogi... i przede wszystkim dobrze się bawiło... W tym ostatnim stara się pomagać, jak umie, a że trochę umie szyć, to pewnego dnia zaczęła szyć zabawki i inne fajne rzeczy dla dzieci. I o tym właśnie zamierza tu pisać, korzystając z pomocy swojej córki, znanej wszystkim jako...

druga od lewej:
Iguana — równie zwariowana jak jej mama i jej główne źródło inspiracji i radości. Na ogół roześmiana i wesoła, czasem potrafi jednak pokazać rogi. Co świadczy tylko o tym, że jest absolutnie wyjątkowa, bo czy widział ktoś Iguanę z rogami?

trzeci od lewej, a właściwie pierwszy od prawej:
słoń — bohater zupełnie przypadkowy i całkowicie bez związku, lecz Jozimama, pamiętając o tym, że Iguana lubi zwierzęta, pozostawiła go w kadrze... Kto wie, może słoń pojawi się jeszcze w świecie Iguany i Jozimamy?


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...