poniedziałek, 10 stycznia 2011

Zwierzyniec Jozimamy, część czwarta: PODWODNY ŚWIAT


Było tak:
Strzelające korki szampana i fajerwerki obudziły Jozimamę z zimowego snu. - Jak to, Nowy Rok? Już? Dlaczego? Po co? 

Przez chwilę w głowie Jozimamy zaświtała szalona myśl, by ponownie zapaść w letarg. Iguana zwróciła jej jednak uwagę, że skoro jest Nowy Rok, to wypadałoby coś postanowić. Początkowo Jozimama postanowiła nic nie postanawiać, bo:
a) lubi robić wszystko na opak (a co, nie wolno?!),
b) szuka najprostszych rozwiązań (o ile akurat nie ma nastroju na to, by wszystko skomplikować),
c) po prostu jest leniwa (poza tymi chwilami, kiedy siada przy maszynie).

Ale potem wpadła na znacznie lepszy pomysł. W 2011 roku Jozimama postanowiła się pochwalić.

Bo poprzedni -  2010 rok - był całkiem dobry:
  • Jozimama zachęcona przez Pana FFotografa postanowiła otworzyć tego bloga (choć na namowy, by pisać częściej, była jednak głucha), 
  • usłyszała też całkiem sporo miłych słów na temat wszystkich dziwnych stworzeń, które się tu pojawiły, 
  • coraz więcej dzieci zasypia, trzymając w ramionach żyrafki i kotki od Jozimamy,
  • a Iguana - choć coraz starsza i coraz bardziej przemądrzała i pyskata -  wciąż lubi zabawki uszyte przez Jozimamę...
Lecz oprócz tych wszystkich wspaniałych rzeczy, Jozimamę spotkało jeszcze jedno wyjątkowe wyróżnienie.

JOZIMAMA DOSTAŁA NAGRODĘ!

Właściwie to nie wiadomo, co ją podkusiło, ale gdy przeczytała o konkursie organizowanym przez Muzeum Zabawek w Kielcach, postanowiła spróbować swych sił. 

Szyła, szyła, szyła, szyła i szyła... Potem okazało się, że to co uszyła, nie do końca wyszło, więc pruła, pruła i pruła. A potem znów szyła, szyła i szyła. A gdy już wszystko uszyła, wynik był taki: *

podwodny swiat / aquarium
 * a jeśli chodzi o wyniki konkursu, Jozimama otrzymała drugą nagrodę w kategorii zabawki artystyczne - i choć uważa, że epitet artystyczne jest w jej przypadku mocno na wyrost, to i tak czuje się dumna jak paw.


Uprzedzając wszelkie pytania, Jozimama spieszy z odpowiedzią – oto Podwodny Świat Jozimamy.

Do tej pory nie zanurzała się nigdy w takie głębiny, ale pomyślała  – Co tam, raz się żyje  – wzięła głęboki oddech i zaczęła zwiedzać morską krainę. Spodobało jej się w niej tak bardzo, że postanowiła sprowadzić stamtąd kilkoro nowych przyjaciół. A ponieważ Jozimama ma się za osobę dobrze wychowaną i kulturalną, pozwoli sobie teraz wszystkim Państwu przedstawić tę przemoczoną gromadkę.

Jako pierwsza w podwodnym świecie pojawiła się największa morska celebrytka - rozgwiazda Stefania:
rozgwiazda / starfish

oraz jej młodsza i nieco szczuplejsza siostra Natalia:
rozgwiazda / starfish


Zaraz za tym dziesięcioramiennym duetem podążyły nazacniejsze morskie osobistości.

Absolutna królowa morskich głębin, czyli Jej Wysokość Ela:ryba / fish

Niech nie zwiodą Was jej niewielkie gabaryty - rządzi podwodnym światem twardą płetwą i żadne morskie stworzenie nie jest w stanie się jej sprzeciwić.

Na jej dworze stale przebywa nieco zmanierowana, ale całkiem sympatyczna Wiktoria:
ryba / fish

oraz jej nie mniej sympatyczny mąż, Dawid:
ryba / fish


W morskich głębinach furorę robi też Zuzanna:
ryba / fish

Choć trochę piegowata, zawróciła już w głowie niejednemu samcowi. Najbardziej o drżenie małego rybiego serca przyprawia pewnego zakompleksionego i nieśmiałego Leona:

ryba / fish

Przypatruje się temu z oddali i kibicuje Leonowi życzliwy  mu morski konik Zbigniew (który wie, jak boli złamane serce, odkąd jego końskim zalotom oparła się młodsza z sióstr rozgwiazd, Natalia):
konik morski / sea horse


Z kolei do Zbigniewa po cichu - lecz całą mocą skrzel -  wzdycha obdarzona smukłym ciałem Michalina:
ryba / fish

Ponad tym wszystkim jest - nie bez powodu okrzyknięty morskim narcyzem - Maurycy, który największym uczuciem darzy swoje różowe płetwy:
ryba / fish


*   *   *

I pomimo wszystko, cała gromadka żyje razem całkiem zgodnie:
podwodny swiat / aquarium

 Pływają obok siebie, nie wadząc sobie nawzajem. I choć głosu nie mają, jakoś się dogadują.

I właśnie tego - pełnego zrozumienia dla wszystkich - w Nowym Roku życzy Wam Jozimama!


niedziela, 7 listopada 2010

Bardzo zajęta Jozimama


Jozimama chciałaby zdementować plotki, jakie dotarły nawet do Jozibabci, która ostatnio zadzwoniła i opierniczyła Jozimamę niczym pięciolatkę za rzekome lenistwo. 

Zatem niniejszym obwieszcza się, że brak wieści na blogu nie oznacza, że Jozimama się obija. Wręcz przeciwnie, przez ostatnie tygodnie Jozimama pracowała niestrudzenie, maszyna furkotała niemal codziennie, zrywały się nitki i łamały igły... Sporo się działo i sporo się uszyło. Żeby nie być gołosłowną, Jozimama zrobiła krótką listę swoich ostatnich dokonań, bo wie, że kilku niedowiarków czai się za rogiem...

Oto, co ostatnio wyszło spod igły Jozimamy:
  • kilkanaście żyrafek, które powędrowały do dzieci w różnych zakątkach Polski 
  • zabawki dla dzieci z Przedszkola w Skórzewie 
  • kostka, piłka i gryzaczek dla Marysi 
  • komplet kostek dla Michalinki, zwanej Misią
  • czarno-czerwono-biała karuzelka
  • dwa komplety pościeli dla Lenki-Sarenki i Filipa-Jelonka

Poniżej krótka dokumentacja fotograficzna. Niestety Pan FFotograf był również bardzo zajęty, więc zdjęcia zrobiła sama Jozimama. Zdecydowanie lepiej radzi sobie z igłą, sami przyznacie... W dodatku nie wszystko udało się sfotografować, uprasza się zatem o wyrozumiałość.





kontrasty

posciel

To jednak nie wszystko. Przez wiele wieczorów Jozimama zanurzała się w podwodnym świecie. Zanurzała się tak skutecznie, że prawie jej skrzela wyrosły. Ale o tym więcej następnym razem (ciekawscy i niecierpliwi mogą zajrzeć na profil Jozimamy na Facebooku). 

Morskie stworzenia na tyle wymęczyły Jozimamę, że musiała wybrać się z krótką wizytą do Barcelony. Było ciepło i bajecznie kolorowo, czyli tak jak Jozimama lubi najbardziej. 

A co Jozimama przywiozła z Barcelony? No chyba wiadomo, że nie mogło być inaczej:


SNB11745

Piękny widok, prawda? 

środa, 25 sierpnia 2010

Zwierzyniec Jozimamy, część trzecia: MYSZY HARCUJĄ


Ta nuda to był oczywiście żart Jozimamy. Prześmieszny, czyż nie? Tak naprawdę, Jozimama miała pełne ręce roboty. Najpierw pojechała na urlop. Już tylko to oznacza ogromne zamieszanie, bałagan i ogólny harmider (to ostatnie to przede wszystkim zasługa Iguany). Ale gdyby chodziło tylko o urlop, Jozimama jakoś by się z tym wszystkim uporała, napisała porządnego posta na blogu i nie musiałaby wysłuchiwać z każdej strony: dlaczego nic nie napisałaś? a kiedy coś będzie? znowu cisza, czyżbyś już straciła wenę?... Niestety to, co ukazało się oczom Jozimamy po powrocie z urlopu, było istną klęską żywiołową. Jozimama nie mogła poznać własnego domu. Sporo czasu musiało upłynąć, zanim doprowadziła go do względnego ładu...

A wszystko za sprawą małych myszy, które pod nieobecność Jozimamy zalęgły się i opanowały cały apartament. I nawet kociarnia Jozimamy, która miała pozostać na straży, nie dała rady. Na gryzonie po prostu nie ma sposobu — gdy tylko znajdą sobie jakiś cel, idą do niego, taranując wszystko, co napotkają po drodze. A myszy, które postanowiły zamieszkać u Jozimamy, okazały się bardzo rozrywkowymi osobnikami i postanowiły trochę zaszaleć. Tknięta dziwnym przeczuciem Jozimama przed wyjazdem włączyła monitoring w swojej rezydencji i dzięki temu mogła po powrocie zobaczyć przynajmniej część wyczynów swoich nowych sublokatorów. 

A uwierzcie, że jest co oglądać:







Co było dalej, Jozimama może się tylko domyślać. Jedno wie na pewno — działo się! Opróżniona ze wszystkiego lodówka, pogryzione meble i porwane w strzępy książki, zerwane firanki, pobite kieliszki i talerze świadczyły o tym, że te niepozorne myszki nie próżnowały. Oczywiście po powrocie Jozimamy, przepadły jak kamień w wodę. Pozostał tylko wszechobecny bałagan...

Cóż było robić, Jozimama zakasała rękawy i wzięła się za sprzątanie, klnąc pod nosem i obiecując sobie, że kolejną rzeczą, jaką uszyje, będzie... pułapka na myszy.


myszki_razem

fot.: Piotr Folkman


wtorek, 17 sierpnia 2010

piątek, 30 lipca 2010

Jak Iguana modelką została


Jozimama postanowiła, że będzie kreatorem mody. Bo właściwie dlaczego nie? Co prawda jej designerskie zapędy zakończyły się na razie na jednym własnoręcznie uszytym egzemplarzu garderoby Iguany, ale stwierdziła, że to wystarczy, by zorganizować pierwszy pokaz. Może nie jest to haute couture, a jedynie prêt-à-porter, ale to nie oznacza, że Jozimama nie mierzy wysoko... Dowodem niech będzie to, że wszystko odbyło się  na 11 piętrze na balkonie - tak, aby cały świat mógł podziwiać jej dokonania. Jozimama nie ma wątpliwości - splendor, sława, rauty i bankiety z gwiazdami są nieuniknione.

Jeśli zastanawiacie się, jakie trendy obowiązują tego lata - Jozimama podpowiada: królują serca i kolor słoneczny! Zaczynamy pokaz - na wybiegu oczywiście Iguana... Brawa dla supermodelki!!!

No dobra, jest fajnie, ale co ja właściwie mam robić?


sukienka01



Aha, mały obrót. Spoko, dam radę. Nawet taki oto piruecik na jednej nodze trzasnę, bez problemu...


sukienka02



Oj, oj, oj... Spokojnie, tylko złapię równowagę. Bez paniki!


sukienka10



Nooo, udało się. Łatwizna.


sukienka03



Ale szczerze mówiąc - straszna nuda. To już ta ściana jest ciekawsza.


sukienka06


Hmm, ale ile można gadać ze ścianą... Może lepiej popatrzę sobie na świat.


sukienka05



No dobra, koniec szoł. Idźcie już sobie, autografy innym razem - jak się nauczę pisać.


sukienka08



Teraz mam ciekawsze rzeczy do roboty. Ooo, to jest coś! Kupa gołębia!


sukienka09


Za uwagę w imieniu ubabranej Iguany, dziękuje Jozimama.

Pomysł na sukienkę zaczerpnięty z From An Igloo.

środa, 28 lipca 2010

Zwierzyniec Jozimamy, część druga: KOCIARNIA


Pogoda pod psem, więc według wszelkich zasad logiki Jozimamy, napisać trzeba o kotach.

Jozimama o kotach wie niewiele — poza tym, że przewrotne z nich zwierzęta i że chadzają własnymi drogami. Pewnie właśnie dlatego Iguana tak je uwielbia. Trzeba jednak otwarcie przyznać, że dla niej właściwie wszystko, co ma sierść i 4 nogi, jest kotem. "Tote, tote!" woła, widząc psa, kozę i konia :) Rozmiar nieistotny, dla Iguany świat zwierząt na razie składa się tylko z kotów.

Pewnego dnia w pokoju Iguany pojawiły się małe kociaki. Takie jak te:
koty_trzy
fot.: Piotr Folkman

Początkowo Iguana podchodziła do nich nieco nieufnie. Dziwaczne koty wywołały burzę pytań, bo nie dość, że nie do końca jak koty wyglądały (gdzie są nogi?), to w dodatku miały zamknięte oczy (dlaczego ciągle śpią?). Jakby tego było mało, umaszczenie sierści też jakieś dziwne (dlaczego czerwony? dlaczego pomarańczowy? dlaczego żółty i w paski? a do czego te kropki? a co to jest to zielone na ogonie?)... Po krótkiej chwili zawahania, Iguana obdarzyła jednak nowych domowników wszystkimi uczuciami, jakie nosiła w swoim małym iguańskim serduszku — od wielkiej miłości przejawianej przytulaniem, całowaniem i wzajemnym lizaniem, poprzez zniecierpliwienie wyrażane całkowitą obojętnością, po dziką złość okazywaną ciągnięciem za ogon i rzucaniem o ścianę. Koty są jednak wyjątkowo cierpliwe i dzielnie znoszą czułości, fochy i humory Iguany. Zadomowiły się do tego stopnia, że zaczęły się rozmnażać. Jozimama bardzo przeprasza wszystkich, którzy mogą poczuć się urażeni tym faktem, ale naprawdę nie ma wpływu na życie intymne kotów. Jest zupełnie bezsilna wobec kocich instynktów i ma już w domu całkiem pokaźną kociarnię:

koty_wszystkie
fot.: Piotr Folkman


Zaczyna jej już trochę brakować miejsca. Pomyślała więc (z bólem serca i nie bez łez), by kotkom znaleźć nowy dom. Dlatego ogłasza ogólnopolską akcję ADOPTUJ ŚPIĄCEGO KOTKA.

Przyjaciela na dobre i na złe szukają:


Rudzielec
rudzielec
 fot.: Piotr Folkman

Słonecznikslonecznik
 fot.: Piotr Folkman

Keczup
keczup
fot.: Piotr Folkman

Jozimama nie wie, czy korzystają z kuwety, czy mają szczepienia i są odrobaczone, ale może za to zapewnić, że świetnie mruczą na dobranoc kołysanki. Mają też śmieszne, zakręcone ogonki i bardzo lubią małe dzieci.


Chcesz adoptować kotka? Napisz: jozimama@gmail.com
Jozimama za straty moralne wynikające z rozłąki pobiera opłatę 35 zł (+ wysyłka).

wtorek, 29 czerwca 2010

Testowane na ssakach


Co jak co, ale zabawki to poważna sprawa. Uszyć to jedno, ale sprawdzić, czy spełniają swoją funkcję, to już proszę Państwa zupełnie inne bajka. Jozimama wie, że zawsze trzeba dokładnie przetestować, czy zabawkę da się ugryźć, possać, obślinić i pociumkać, bo w końcu po to przecież są zabawki. Ponieważ Jozimama nie ma w tym wielkiego doświadczenia, postanowiła zatrudnić sztab profesjonalnych testerów  — i to takich prawdziwych, z krwi i kości, chociaż czasem jeszcze bezzębnych. Zabawki Jozimamy testują więc mali przedstawiciele kręgowców, należący do gromady ssaków. Bo to nie IKEA — Jozimama nie może sobie pozwolić, żeby jakieś maszyny sprawdzały jakość jej zabawek. Tu potrzeba nie tylko dokładności i cierpliwości, ale też twórczego podejścia do badań. Jeden z  testerów Jozimamy — Antoshka sprawdza na przykład, jak się żuje nogi żyrafek i czy piłka jest dobrą podpórką pod brodę.

Mama Antoshki przesłała fotograficzną dokumentację z testów:


antoshka

fot.: Marysia Hirowska

Specjalnie dla Jozimamy napisała też profesjonalny raport z badań:

Żyrafa stała się ukochaną zabawką małego Antoshki. A jego mama i tata kochają ją jeszcze bardziej. Gdy nasz mały Bączysław budzi się sakramencko wcześnie, dostaje żyrafkę i piłeczki i dzięki temu znika nam na całą godzinę, uparcie żując długie nogi. Ach jak się zawsze uśmiecha na ten pierwszy widok, kiedy żyrafka wędruje do Antoshkowych łapek! To szczęście niezmienne każdego dnia. Wniebowzięty Pan Tata czeka, aż potomek zmęczony pada i zasypia na kolejną godzinkę.

Piłka stanowi zagadkę dla Bączysława, bo niby okragła, ale co kawałek wystają z niej jakieś tasiemki. A po co one tu są? I kuszą? Aby włożyć do buzi, spróbować i posmakować. Och, zdecydowanie te czerwone najsmaczniejsze. Ale jakby jeszcze można je tak wyciągnąć! Trzeba próbować każdego dnia od nowa.


A ten... ta druga, niby piłka, a nie okrągła. A jeśli nie okrągła, to jaka? Antoshek nie jest pewien, ale lubi ją, bo ta "nieokrągła" piłka nie ucieka. Czeka cierpliwie na swoją kolej niuplania tasiemek...


A to Antoshka i jego piękna mama:


antek

fot.: Piotr Iwański


A kolejni testerzy niestrudzenie pracują — efekty ich badań już niedługo u Jozimamy :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...